Na Hawajach jedzą jak ziemniaki w Polsce. Nie obciążają jelit, dobrze wpływają na skórę i wzrok
Jej smak stanowi połączenie kasztana z wanilią, a kremowy miąższ ma barwę ametystu. Na Hawajach trafia na talerz tak często, jak u nas ziemniaki, lecz jej rola wykracza daleko poza zwykły dodatek do obiadu. W jej wnętrzu kryje się skrobia oporna, która działa łagodnie na jelita, oraz minerały i witaminy wspierające skórę, wzrok i układ nerwowy. Mowa oczywiście o kolokazji jadalnej, czyli taro. Jakie ma właściwości prozdrowotne i jak ją jeść?
Taro (Colocasia esculenta), to jedna z najstarszych roślin uprawnych świata, której historia sięga kilku tysięcy lat. Jej pierwotnym środowiskiem były wilgotne tereny Azji Południowo‑Wschodniej, zwłaszcza obszary dzisiejszych Indii, Malezji i południowych Chin. Stamtąd roślina rozprzestrzeniła się na wyspy Pacyfiku, Afrykę oraz Amerykę, stając się podstawą lokalnych systemów żywieniowych. W kulturach Oceanii taro pełniło funkcję niemal symboliczną — traktowano je jako roślinę dającą życie, a w tradycji hawajskiej kalo uznawane jest za przodka człowieka w mitologii Hāloa.
Bulwy kolokazji jadalnej mają kształt wydłużony lub owalny, są pokryte brązową, włóknistą skórką, pod którą kryje się miąższ o barwie białej, kremowej lub intensywnie fioletowej — zależnie od odmiany. Fioletowe żyłkowanie, obecne w wielu popularnych wariantach, wynika z naturalnych barwników roślinnych, które nadają taro wyjątkowy wygląd i wpływają na jego walory kulinarne. Liście rośliny, duże i sercowate, osiągają nawet kilkadziesiąt centymetrów długości, tworząc efektowne kępy przypominające tropikalne dekoracje. W wielu regionach wykorzystuje się je jako warzywo liściaste.
Smak taro jest subtelny, lekko słodkawy, z wyczuwalną nutą kasztana i wanilii. Po ugotowaniu bulwa zyskuje kremową, jedwabistą konsystencję, dlatego świetnie nadaje się do puree, zup, ciast i deserów. W kuchniach Azji Południowo‑Wschodniej taro często trafia do curry, pierożków i smażonych przekąsek, natomiast na Hawajach stanowi podstawę poi, gładkiej pasty o charakterystycznej, lekko kwaśnej nucie wynikającej z naturalnej fermentacji. Współczesna gastronomia chętnie sięga po taro również w formie chipsów, latte, lodów czy wypieków.
Taro dostarcza węglowodanów w formie skrobi o bardzo specyficznej strukturze. Cząsteczki skrobi z tej bulwy zawierają dużą frakcję tzw. skrobi opornej, czyli takiej, która przechodzi przez górny odcinek przewodu pokarmowego praktycznie niestrawiona. Organizm "zajmuje się" nią dopiero w jelicie grubym, dzięki czemu poposiłkowy wzrost glukozy we krwi jest łagodniejszy niż po klasycznych ziemniakach czy białym ryżu. Przegląd badań opublikowany w 2025 roku przez Uniwersytet Guangxi i Akademię Nauk Rolniczych Guangxi w pracy "From starch to bioactives: emerging trends in taro (Colocasia esculenta L.) research on composition, functionality, health benefits, and sustainable food potential" podkreśla, że ta struktura skrobi sprzyja stabilniejszej odpowiedzi glikemicznej i może wspierać osoby z podwyższonym ryzykiem cukrzycy typu 2.
Bakterie jelitowe wykorzystują skropię oporną jako pożywkę, wytwarzając krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, w tym maślan. Ten związek stanowi paliwo dla komórek jelita grubego, wspiera regenerację nabłonka, stabilizuje lokalny stan zapalny i wpływa na komfort trawienny oraz regularność wypróżnień. Autorzy badania opisują taro jako roślinę o wyraźnym potencjale prebiotycznym, czyli taką, która może sprzyjać rozwojowi pożądanych szczepów bakterii jelitowych.
Bulwy taro stanowią źródło potasu, magnezu, wapnia i żelaza, a także witamin z grupy B oraz witaminy C. Z kolei liście, po odpowiedniej obróbce cieplnej ograniczającej zawartość szczawianów, dostarczają dodatkowo karotenoidów, w tym beta‑karotenu, będącego prekursorem witaminy A. Ich obecność to realne wsparcie dla pracy układu nerwowego, gospodarki wodno‑elektrolitowej oraz skóry i narządu wzroku.
Na prozdrowotny profil kolokazji jadalnej wpływają także polifenole, antocyjany i inne antyoksydanty obecne w bulwach, łodygach oraz liściach. Naukowcy z Uniwersytetu Guangxi opisują działanie tych substancji w kontekście ochrony przed stresem oksydacyjnym, czyli nadmiarem wolnych rodników uszkadzających komórki. Jednocześnie zwracają uwagę na korzystny stosunek potasu do sodu w diecie opartej na taro, który sprzyja utrzymaniu prawidłowego ciśnienia tętniczego oraz odciąża układ krążenia. Ze względu na niską zawartość tłuszczu i wysoką gęstość odżywczą taro wspiera utrzymywanie prawidłowej wagi.
Zarówno durowa bulwa taro, jak i jej liście zawierają kryształy szczawianu wapnia - mikroskopijne struktury o kształcie igieł, które drażnią błony śluzowe jamy ustnej, gardła i przewodu pokarmowego, wywołując pieczenie, ból, a nawet obrzęk. To naturalny mechanizm obronny rośliny przed roślinożercami. Dopiero wysoka temperatura podczas gotowania, pieczenia, parowania lub długiego duszenia rozprasza część tych kryształów i zmniejsza ich biodostępność, dzięki czemu taro staje się bezpieczne oraz przyjemne w jedzeniu. W kuchniach Pacyfiku bulwy często gotuje się lub piecze w "mundurkach", a następnie obiera, aby dodatkowo ograniczyć kontakt z najbardziej drażniącą warstwą znajdującą się tuż pod skórką.
Ugotowane bulwy można przerobić na gładkie puree, dodać do zup i gulaszy jako naturalny zagęstnik albo pokroić w kostkę i upiec podobnie jak ziemniaki, uzyskując kremowy środek i delikatnie przypieczoną skórkę. W wielu krajach tradycyjnie kroi się taro w plastry, suszy, a następnie mieli na mąkę. Stanowi ona bazę do pieczywa, ciastek, naleśników czy bezglutenowych wypieków, a także do hawajskiego poi, czyli fermentowanej pasty o aksamitnej konsystencji. Liście taro trafiają do potrawek i curry, jednak zawsze po długim gotowaniu, często z dodatkiem mleka kokosowego lub mleka krowiego, które łagodzi działanie pozostałych szczawianów.
Po ugotowaniu bulwy kolokazji jadalnej można pokroić w większe kawałki i upiec jak frytki, z odrobiną oleju i przypraw, wówczas uzyskamy chrupiącą konsystencję oraz kremowy środek o lekkim, kasztanowym aromacie. Cienko pokrojone taro po kilku minutach w piekarniku lub na patelni zamieni się w lekkie, kruche chipsy, które wystarczy doprawić solą, papryką wędzoną albo pieprzem syczuańskim.
Warzywo świetnie sprawdza się także w roli "ziemniaka tropików" w gulaszach, curry oraz zupach krem - rozgotowana bulwa zagęszcza potrawę, nadaje jej gładkości i lekko słodkiego finiszu, bez potrzeby sięgania po śmietankę czy zagęstniki z torebki.
W kuchniach Azji Południowo‑Wschodniej ogromną popularność zdobyły kremowe zupy‑desery na bazie taro, tapioki i mleka kokosowego, serwowane na ciepło lub schłodzone. Z ugotowanej bulwy przygotowuje się również puree do nadziewania bułeczek na parze, drożdżowych zawijańców oraz azjatyckich ciastek księżycowych. W barach z napojami roślinnymi coraz częściej pojawia się taro latte oraz bubble tea z dodatkiem aromatyzowanego puree, które nadaje napojom charakterystyczny, pastelowo fioletowy odcień.
Źródła: terazgotue.pl, frontiersin.org
Zobacz też:
Staropolski przysmak kulinarnym hitem na świecie. Zrobisz w domu, wspomnisz smak dzieciństwa
Smaruj nim chleb zamiast masłem. Jelita będą lepiej pracować, zadbasz też o zęby i kości