Niby owoc, a teksturą przypomina mięso. Ma oszałamiający smak, można jeść na surowo i gotować
Waży kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilogramów, rośnie w tropikach, a po ugotowaniu rozpada się na włókna jak szarpane mięso. Brzmi jak kulinarna ciekawostka? A jednak to codzienność w wielu krajach Azji. Mowa o jackfruicie – produkcie, który można kupić również u nas. Jak smakuje i dlaczego warto po niego sięgnąć?
Jackfruit to owoc drzewa o nazwie Chlebowiec różnolistny. Uznaje się go za największy owoc rosnący na drzewie – pojedynczy egzemplarz może osiągać nawet 90 cm długości i ważyć do 45 kg. Pochodzi z Indii, a dziś uprawiany jest w wielu ciepłych i wilgotnych regionach Azji, Afryki oraz Ameryki Południowej.
Z zewnątrz ma grubą, zielono-żółtą skórę pokrytą tępymi wypustkami. W środku kryje się żółty, aromatyczny miąższ podzielony na segmenty oraz pestki. Dojrzały owoc jest słodki i soczysty – w smaku przypomina połączenie banana, ananasa i mango. Niedojrzały ma neutralny smak i zupełnie inne zastosowanie kulinarne.
W Polsce świeży jackfruit wciąż jest rzadkością i osiąga wysoką cenę, dlatego najczęściej kupujemy go w puszce (w zalewie lub syropie) albo w formie suszonej. Znajdziemy go w sprzedaży internetowej, a w większych miastach – w sklepach z żywnością azjatycką. Coraz częściej pojawia się też w gotowych daniach roślinnych i restauracyjnych burgerach.
Jackfruit dostarcza około 95 kcal w 100 g i zawiera sporo węglowodanów, jest jednocześnie źródłem cennych witamin i minerałów. Znajdziemy w nim witaminę C, witaminy z grupy B (w tym B6 i kwas foliowy), a także potas, magnez, wapń, żelazo i mangan.
Wysoka zawartość potasu wspiera regulację ciśnienia krwi i pracę serca. Witamina B6 pomaga utrzymać prawidłowy metabolizm i wpływa na układ nerwowy, a witamina C uszczelnia naczynia krwionośne i wspiera odporność. Trzeba jednak pamiętać, że część tej witaminy ulega stratom podczas obróbki termicznej i przetwarzania.
Jackfruit jest także źródłem błonnika, który wspomaga pracę jelit, sprzyja regularnym wypróżnieniom i daje uczucie sytości. Jego charakterystyczna lepkość dodatkowo wspiera oczyszczanie przewodu pokarmowego. Co ważne, owoc ten ma stosunkowo niski indeks glikemiczny, dlatego w rozsądnych porcjach może być elementem diety osób dbających o stabilny poziom cukru we krwi.
W miąższu obecne są również przeciwutleniacze, takie jak flawonoidy i karotenoidy. Chronią one komórki przed stresem oksydacyjnym i wspierają naturalne procesy regeneracyjne organizmu. Badania nad pełnym potencjałem prozdrowotnym chlebowca wciąż trwają, ale już dziś wiemy, że to owoc o dużej wartości odżywczej.
Największe zaskoczenie czeka nas w kuchni. Dojrzały jackfruit jemy na surowo – jako przekąskę, dodatek do sałatek owocowych, koktajli, lodów czy owsianki. Jego słodycz i tropikalny aromat świetnie podkręcają smak deserów, a z miąższu możemy przygotować również dżem.
Prawdziwe zaskoczenie przynosi jednak niedojrzały owoc. Po ugotowaniu lub duszeniu jego włóknista struktura zaczyna przypominać mięso – zwłaszcza szarpaną wieprzowinę czy kurczaka. W smaku jest neutralny, ale chłonie aromaty przypraw i marynat. Możemy przygotować z niego roślinne curry, gulasz, farsz do tacos, burgery czy wegańskie „pulled pork”.
Warto pamiętać, że mimo mięsnej tekstury jackfruit nie jest bogaty w białko, dlatego nie powinien być jedynym zamiennikiem mięsa w diecie. Traktujmy go raczej jako kulinarną alternatywę i sposób na urozmaicenie jadłospisu. Możemy także wykorzystać pestki – po ugotowaniu lub uprażeniu przypominają w smaku kasztany i sprawdzają się jako przekąska. W krajach azjatyckich jada się również młode owoce w wersji kiszonej lub jako warzywo.
Choć jackfruit nie należy do popularnych i ogólnodostępnych w Polsce owoców, jeśli na niego trafimy – warto go kupić. Niezwykły smak, bogactwo składników odżywczych i wszechstronne zastosowanie kulinarne sprawiają, że przynajmniej powinniśmy go spróbować. A kto wie, może na stałe zagości w naszej kuchni.
Źródło: terazgotuje.pl
Zobacz też:
"Czyściutka" ryba z Biedronki i Lidla, smaczniejsza od dorsza. Chuda, prawie nie ma ości