Spis treści:
- Czy można jeść jogurt po terminie?
- Data ważności a termin przydatności - o co w tym chodzi?
- Marnowanie żywności
Daty na opakowaniach potrafią napędzić niepotrzebnego stresu. O ile przy suchym makaronie nikt się nimi nie przejmuje, o tyle przy nabiale rośnie czujność. W tej kategorii koronnym przykładem jest jogurt - produkt, który ląduje w koszu znacznie częściej, niż powinien. Tymczasem na wieczku kryje się drobna różnica językowa, która zmienia całą sytuację i potrafi uratować twój portfel. Gdy raz ją rozszyfrujesz, przestaniesz wyrzucać jedzenie w ciemno, a zakupy zaczniesz planować z głową, bez zbędnych strat i wyrzutów sumienia.
Czy można jeść jogurt po terminie?
Wyrzucasz kubeczek, gdy tylko zobaczysz na nim wczorajszą datę? Spokojnie, nie jesteś w tym odosobniony. Pytanie, czy można jeść jogurt po terminie, spędza sen z powiek niejednej osobie stojącej przed otwartą lodówką.
Dobra wiadomość jest taka, że w większości przypadków nadrukowana data wyznacza granicę jakości, a nie bezpieczeństwa. Żywe kultury bakterii i naturalna kwasowość czynią z jogurtu produkt wyjątkowo odporny - to środowisko, w którym pleśń i bakterie gnilne czują się jak ryba wyjęta z wody.
Jeśli kubeczek był szczelnie zamknięty i stał w lodówce, kilka dni po dacie zwykle nie robi mu żadnej krzywdy. Zaufaj własnym zmysłom. Gdy zapach jest świeży, smak czysto kwaśny, a powierzchnia gładka, śmiało sięgaj po łyżeczkę.
Niepokoić powinien dopiero wyraźnie gorzki posmak, gazowanie, rozwarstwienie z nieprzyjemną wonią albo kolorowe kropki pleśni na wierzchu. Wtedy faktycznie żegnaj się z nim bez najmniejszego żalu i bez wyrzutów sumienia.
Data ważności a termin przydatności - o co w tym chodzi?
Tu zaczyna się sedno całej sprawy. Na opakowaniach pojawiają się dwa sformułowania, które bardzo łatwo pomylić, choć znaczą coś zupełnie innego.
Pierwsze to "najlepiej spożyć przed", czyli data minimalnej trwałości. Mówi ci jedynie, do kiedy producent gwarantuje pełnię smaku, odpowiednią gęstość i aromat. Po tym dniu jedzenie wciąż jest bezpieczne, może co najwyżej odrobinę stracić na jakości.
Drugie to "należy spożyć do", czyli termin przydatności do spożycia. Ten napis traktuj poważnie, pojawia się na produktach łatwo psujących się, takich jak świeże mięso czy ryby, a po jego upływie ryzykujesz już własnym zdrowiem.
Cały sekret tkwi w tym, że jogurt prawie zawsze nosi to pierwsze, łagodniejsze oznaczenie. Producent podpowiada ci więc, kiedy będzie najsmaczniejszy. Cyferka na wieczku bywa zatem raczej wskazówką niż twardym ostrzeżeniem.
Marnowanie żywności
Skala problemu naprawdę robi wrażenie. Marnowanie żywności w polskich domach sięga milionów ton rocznie, a nabiał odgrywa w tym smutnym rankingu jedną z głównych ról. Pełnowartościowy jogurt wędruje prosto do kosza tylko dlatego, że na kalendarzu zmieniła się jedna liczba.
Trochę szkoda, prawda? Zwłaszcza że odrobina uważności w zupełności wystarczy, aby ukrócić ten kosztowny odruch. Kupuj tyle, ile faktycznie zdołasz zjeść, ustawiaj starsze opakowania z przodu lodówki i ufaj własnemu nosowi bardziej niż nadrukowi.
Jeśli data niebezpiecznie się zbliża, a kubeczków masz kilka, po prostu wykorzystaj je podczas gotowania. Jogurt świetnie sprawdzi się w chłodniku, domowym sosie tzatziki, marynacie do kurczaka albo w puszystych naleśnikach na śniadanie.
W ten sposób oszczędzasz pieniądze, odciążasz kosz na śmieci i robisz drobny, ale jak najbardziej realny ukłon w stronę planety. Mała zmiana nawyku, a różnica w skali roku całkiem spora.
Źródła: terazgotuje.pl


