Daleki kuzyn pomidora, w Polsce jeszcze mało znany. Kup bez wahania, bo to skarbnica smaku i witamin
Ten egzotyczny owoc nazywany jest często pomidorem drzewiastym i rzeczywiście nieco go przypomina. Wygląda jak krzyżówka pomidora ze śliwką. Zwróć na niego uwagę w sklepie, bo ma smak jest nieporównywalny z żadnym innym produktem. Inkowie traktowali go jak my dziś napoje izotoniczne, był zastrzykiem energii i witamin podczas wspinaczek w wysokich górach.
Tamarillo coraz częściej pojawia się w dobrze zaopatrzonych sklepach w Polsce. Choć wciąż mało popularny, zachwyca intensywnym smakiem i imponującą wartością odżywczą. Warto go kupić choć raz. To prawdziwa skarbnica witamin i ciekawostka, która odmieni codzienną kuchnię.
Tamarillo należy do rodziny psiankowatych, czyli tej samej, co pomidor, bakłażan czy ziemniak. Naturalnie rośnie w górzystych rejonach Ameryki Południowej. Jest stałym składnikiem diety mieszkańców Peru, Ekwadoru i Boliwii, a obecnie uprawiane jest także w Australii, RPA i Nowej Zelandii.
Owoc ma podłużny, jajowaty kształt i gładką skórkę w odcieniach żółci, pomarańczy lub ciemnej czerwieni. W przekroju przypomina pomidora, jednak zawiera więcej nasion i cechuje się wyraźnie intensywniejszym, kwaskowym smakiem. Łączą się w nim nuty cytrusowe, kwaśne i lekko słodkie.
Pomidor drzewiasty był tradycyjnie spożywany w kulturach andyjskich jako owoc wysokoenergetyczny, pomagający mieszkańcom radzić sobie z wysiłkiem na dużych wysokościach. Wykorzystywano go jako naturalny zastrzyk energii podczas długich wędrówek.
Co ciekawe, w Ameryce Południowej nikt nie używa nazwy tamarillo, owoc nazywa się tam pomidorem drzewiastym lub cyfomadnrą. Nazwę tamarillo wymyślili hodowcy w Nowej Zelandii w celach czysto marketingowych. Stało się to stosunkowo niedawno, w drugiej połowie XX wieku i miało to pomóc odróżnić te owoce od tradycyjnych pomidorów.
To jeden z najbardziej niedocenianych, a jednocześnie wartościowych egzotycznych owoców dostępnych w Polsce. Jeden owoc tamarillo dostarcza tylko około 40-50 kcal, a przy tym jest źródłem wielu kluczowych pierwiastków: potasu, wapnia, magnezu, żelaza, manganu i miedzi. Zawiera także witaminy A, C, E oraz B6.
W jego miąższu znajdują się również polifenole, antocyjany i karotenoidy. To związki o silnym działaniu przeciwutleniającym, które chronią komórki przed stresem oksydacyjnym. Wspierają też odporność i spowalniają procesy starzenia.
Dzięki wysokiej zawartości potasu tamarillo korzystnie wpływa na pracę układu sercowo-naczyniowego. Pomaga regulować ciśnienie krwi i wspiera prawidłowe przekazywanie impulsów nerwowych. Z kolei błonnik pokarmowy obecny w owocu pozytywnie oddziałuje na procesy trawienne i pracę jelit. Owoc ma bardzo niski indeks glikemiczny, a dodatkowo zawiera kwas chlorogenowy, który obniża glikemię. To doskonały owoc dla sercowców, cukrzyków i osób na diecie.
Skórka tamarillo jest twarda i gorzkawa, dlatego owoc najlepiej jeść po jej usunięciu. Możesz ją sparzyć wrzątkiem i obrać, podobnie, jak w przypadku pomidora. Możesz też owoc, podobnie jak kiwi, obrać na pół i wyjadać ze środka miąższ łyżeczką. Tak właśnie spożywali je mieszkańcy Ekwadoru, Peru czy Boliwii, gdzie owoc był szybką przekąską i dawał zastrzyk energii podczas wędrówek na dużych wysokościach.
Tamarillo świetnie odnajduje się zarówno w daniach słodkich, jak i wytrawnych, dlatego z powodzeniem dodasz je do sałatek owocowych i warzywnych, koktajli, smoothie, a także sosów podawanych do mięs czy ryb. Sprawdza się również w deserach, musach oraz domowych dżemach. Jego charakterystyczny smak uatrakcyjnia salsy i nowoczesne dania fusion. Jeśli miąższ wyda się zbyt intensywny lub kwaskowy, wystarczy odrobina miodu, by złagodzić jego wyrazistość.
Źródło: terazgotuje.pl
Zobacz też: