Spis treści:
- Siemię lniane a olej lniany
- Kiedy olej lniany wygrywa z nasionami?
- Przechowywanie ma znaczenie - dlaczego zły olej lniany może zaszkodzić?
Olej lniany zyskał przydomek "płynnego złota" nie tylko dzięki barwie. Ceni się go za rzadko spotykane proporcje kwasów omega-3 i omega-6, które wspierają układ krążenia i pomagają regulować poziom cholesterolu. Same nasiona oferują podobne właściwości, jednak w innej postaci i z dodatkową porcją błonnika oraz lignanów. Każda z form lnu znajduje swoich zwolenników i konkretne zastosowania w kuchni. Sprawdź, czym się różnią, kiedy lepiej sięgnąć po olej, a kiedy po nasiona, i jak przechowywać ten pierwszy, żeby nie stracił swojej mocy.
Siemię lniane a olej lniany
Choć obie formy lnu pochodzą z tej samej rośliny, ich skład i działanie różnią się dość znacząco. Olej lniany powstaje z tłoczonych na zimno nasion. Dostarcza organizmowi czystą porcję dobroczynnych kwasów tłuszczowych i nie wymaga mielenia w młynku do kawy. Z surowca znikają natomiast błonnik, śluzy i lignany, które w ziarnie odgrywają rolę naturalnych fitoestrogenów wspierających gospodarkę hormonalną.
Siemię lniane a olej lniany - dylemat ten sprowadza się do tego, co chcesz osiągnąć. Jeśli twoim celem jest wsparcie jelit, regulacja trawienia i zadbanie o równowagę hormonalną, sięgnij po całe nasiona zmielone tuż przed posiłkiem. Mielenie to podstawa - nienaruszone ziarna przelatują przez układ pokarmowy i zabierają ze sobą całą wartość odżywczą. Dopiero rozdrobnione uwalniają wszystko to, czego w oleju już nie znajdziesz.
Zmielone siemię dosyp do owsianki, koktajlu lub domowego pieczywa. Możesz też zalać łyżkę ziaren szklanką wody i odstawić na noc - powstały żel działa kojąco na podrażniony żołądek i wspiera trawienie. Taki rytuał zajmuje dosłownie minutę, a efekty odczujesz już po kilku dniach regularnego stosowania.
Kiedy olej lniany wygrywa z nasionami?
Kiedy olej lniany wygrywa z nasionami? Wtedy, gdy zależy ci na dziennej dawce kwasów omega-3 bez kombinowania z mieleniem ziaren tuż przed posiłkiem. Jedna łyżka tłoczonego na zimno oleju dostarcza tyle kwasu alfa-linolenowego (ALA), ile organizm przeciętnej osoby potrzebuje na dobę. Kwas ten wspiera serce, pomaga obniżyć ciśnienie krwi i poprawia profil lipidowy.
Olej zwycięża też w szybkości działania. ALA w płynnej postaci wchłania się błyskawicznie, bo nie musi przebijać się przez twardą osłonkę ziarna. Jeśli walczysz z podwyższonym cholesterolem, zmagasz się ze stanem zapalnym albo dbasz o profilaktykę chorób układu sercowo-naczyniowego, łyżeczka oleju uzupełni braki w twojej diecie.
Pamiętaj o tym, że olej lniany odznacza się niską stabilnością oksydacyjną, co oznacza, że zawarte w nim kwasy tłuszczowe utleniają się w kontakcie z wysoką temperaturą. Dlatego zawsze spożywaj go na zimno. Wystarczy polać nim sałatkę, dolać do jogurtu naturalnego z owocami lub dodać do twarożku ze szczypiorkiem.
Przechowywanie ma znaczenie - dlaczego zły olej lniany może zaszkodzić?
Trzymanie oleju w nieodpowiednim miejscu potrafi narobić więcej szkody niż pożytku. Kwasy omega-3 błyskawicznie utleniają się nie tylko pod wpływem ciepła. Negatywnie oddziałują na nie również światło i tlen. To właśnie dlatego przechowywanie ma znaczenie. Dlaczego zły olej lniany może zaszkodzić? Zjełczały produkt, zamiast pomagać sercu, dostarcza wolnych rodników, które przyspieszają stres oksydacyjny w organizmie.
Kupuj olej tylko w ciemnym szkle, z krótką datą ważności - to dobry znak, bo świadczy o świeżości tłoczenia. Po otwarciu butelki trzymaj ją w lodówce i opróżnij w ciągu czterech-sześciu tygodni. Jeśli poczujesz gorzki, drapiący w gardło posmak, wyrzuć go. Dobry produkt smakuje łagodnie, z lekko orzechową nutą, która nie pozostawia nieprzyjemnych doznań na języku.
Źródła: smaker.pl, healthline.com, pubmed.com



