Spis treści:
- Dlaczego panga budzi kontrowersje?
- Czarna lista ryb - jakie gatunki są najbardziej zanieczyszczone metalami ciężkimi?
- Skutki zdrowotne spożywania ryb zanieczyszczonych antybiotykami
Dlaczego panga budzi kontrowersje?
Panga, czyli sum rekini (Pangasius bocourti i Pangasius hypophthalmus) pochodzi z delty Mekongu w Wietnamie - jednego z najbardziej uprzemysłowionych i zanieczyszczonych regionów Azji Południowo-Wschodniej. Rzeka przyjmuje ścieki z miast, resztki pestycydów z pól ryżowych i odpady z tysięcy ferm. W 2025 roku naukowcy z Wietnamskiego Uniwersytetu Narodowego w Ho Chi Minh wykazali w wodach powierzchniowych tego obszaru przekroczenia norm WHO dla metali ciężkich, takich jak arsen czy kadm. We wrześniu tego samego roku Mekong River Commission potwierdziła podwyższone stężenia arsenu w dopływach rzeki, przekraczające poziom bezpieczeństwa dla wody pitnej (0,01 mg/l).
Panga należy do nielicznych ryb zdolnych przetrwać w wodzie o niskiej zawartości tlenu, dzięki dobrze rozwiniętemu układowi krążenia oraz zdolności do pobierania tlenu atmosferycznego przy powierzchni wody. Cecha ta ułatwia jej intensywną hodowlę przy ograniczonej wymianie wody, lecz jednocześnie sprzyja tolerowaniu środowiska obciążonego metalami ciężkimi i zanieczyszczeniami organicznymi, które mogą odkładać się w jej tkankach. Według WHO długotrwała ekspozycja na metale ciężkie obecne w żywności zwiększa ryzyko nowotworów skóry, płuc i pęcherza moczowego oraz uszkodzeń układu nerwowego i sercowo‑naczyniowego. Może również prowadzić do zaburzeń pracy nerek, osłabienia kości i nadciśnienia tętniczego.
Drugi problem stanowią antybiotyki stosowane w intensywnych hodowlach. W stawach przebywa często kilkadziesiąt kilogramów ryb na 1 m3 wody, więc infekcje bakteryjne rozprzestrzeniają się bardzo szybko. Aby je ograniczyć, na fermach używa się leków przeciwdrobnoustrojowych. Badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Wageningen oraz Uniwersytet Can Tho w Wietnamie wykazało obecność antybiotyków w wodzie odprowadzanej z ferm pangi na poziomie 0,68 μg/l, a w osadach dennych aż 2590 μg/kg. Nawet ich śladowe ilości w żywności, mogą wpływać na naszą mikrobiotę jelitową, czyli "dobre bakterie" w przewodzie pokarmowym.
Dodatkowe kontrowersje budzi także sposób przygotowania pangi do transportu. W przemyśle spożywczym stosuje się czasem polifosforany sodu, które wiążą wodę w tkance mięśniowej ryby. Substancje te poprawiają wygląd i zwiększają masę filetów, jednak ich nadmiar w diecie może sprzyjać zaburzeniom gospodarki mineralnej organizmu oraz obciążać nerki.
Znaczenie ma również to, czym panga jest karmiona. W naturalnym środowisku żywi się planktonem, drobnymi organizmami wodnymi oraz materią organiczną opadającą na dno rzeki. W hodowlach dostaje głównie paszę roślinną - np. z soi, ryżu i kukurydzy - z dodatkiem tłuszczów przyspieszających wzrost. Taki pokarm zmienia skład mięsa. Zawiera ono mniej kwasów omega‑3 chroniących serce i mózg, a więcej omega‑6, które spożywane w nadmiarze nasilają stany zapalne w organizmie. Oznacza to niższą wartość odżywczą w porównaniu z rybami morskimi, takimi jak łosoś czy makrela.
Czarna lista ryb - jakie gatunki są najbardziej zanieczyszczone metalami ciężkimi?
Oprócz pangi do ryb szczególnie narażonych na kumulację metali ciężkich należą miecznik oraz duże gatunki tuńczyka - drapieżniki żyjące wysoko w łańcuchu pokarmowym. Z każdą zjedzoną ofiarą gromadzą niewielkie ilości rtęci obecnej w środowisku morskim, głównie w formie metylortęci o silnym działaniu neurotoksycznym. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) potwierdził w raporcie z 12 lutego 2026 r., że najwyższe stężenia tego pierwiastka występują właśnie u dużych ryb drapieżnych, a kobiety w ciąży należą do grup szczególnie narażonych na jego wpływ na rozwój układu nerwowego płodu.
Metylortęć łatwo wnika do organizmu i odkłada się w mózgu i tkankach nerwowych. Przy regularnym spożyciu może zaburzać rozwój układu nerwowego u dzieci oraz zwiększać ryzyko chorób sercowo‑naczyniowych u dorosłych. Niemiecki Federalny Instytut Oceny Ryzyka (BfR) wykazał w 2023 r., że już jedna lub dwie porcje miecznika mogą prowadzić do przekroczenia dopuszczalnej dawki metylortęci w diecie, zwłaszcza u kobiet w wieku rozrodczym. W przypadku tuńczyka średnie spożycie dwóch porcji tygodniowo jest uznawane za bezpieczne, jednak przy wyższych poziomach skażenia jedna porcja może zbliżyć organizm do granicy tolerancji.
Na tej liście znajduje się także ryba maślana, znana jako escolar (Lepidocybium flavobrunneum). W jej przypadku problemem są naturalne estry woskowe stanowiące nawet 20% masy mięsa, których ludzki układ pokarmowy nie trawi. Po spożyciu mogą one wywoływać gwałtowne objawy ze strony przewodu pokarmowego, takie jak biegunka, bóle brzucha, nudności czy wymioty - stan określany jako keriorrhea, opisany m.in. w analizie klinicznej opublikowanej w BMJ Case Reports (2020) oraz w komunikatach Health Canada dotyczących działań niepożądanych związanych ze spożyciem ryby maślanej.
Skutki zdrowotne spożywania ryb zanieczyszczonych antybiotykami
Pozostałości antybiotyków w mięsie ryb stanowią zagrożenie o charakterze długofalowym. Nie wywołują nagłych objawów zatrucia, jednak regularna ekspozycja może zaburzać mikrobiom jelitowy, czyli zespół bakterii bytujących w przewodzie pokarmowym człowieka. Taki proces sprzyja rozwojowi oporności drobnoustrojów na leczenie, a więc sytuacji, w której standardowe antybiotyki zaczynają tracić skuteczność.
Badanie przeprowadzone przez Uniwersytety Wageningen oraz Can Tho, opublikowane w 2015 roku w czasopiśmie "Chemosphere", wykazało obecność antybiotyku enrofloksacyny oraz jego metabolitu - cyprofloksacyny - w wodach odpływowych z ferm pangi. Związki farmaceutyczne wykryto także w osadach dennych, w stężeniach sięgających nawet 2590 μg/kg suchej masy.
Międzynarodowy projekt badawczy ICARS, realizowany w latach 2024-2027 pod nazwą "Reduction of antimicrobial use in Pangasius and Tilapia aquaculture in Vietnam", wskazuje na powszechne stosowanie leków przeciwdrobnoustrojowych w akwakulturze Azji Południowo Wschodniej. Z danych wynika, że nawet 70% preparatów używanych w chowie zwierząt wodnych stanowią antybiotyki. Ich obecność w tkankach ryb przekłada się na wzrost ryzyka trudnych w leczeniu zakażeń bakteryjnych, alergii pokarmowych oraz zaburzeń funkcjonowania układu odpornościowego u osób spożywających takie produkty przez dłuższy czas.
Z tego powodu w Stanach Zjednoczonych panga podlega znacznie surowszemu nadzorowi niż w Europie. Od 2016 roku kontrolę nad jej importem przejął Departament Rolnictwa USA (USDA), a od 2 sierpnia 2017 r. każda partia trafiająca na amerykański rynek musi przejść obowiązkowe badania m.in. na obecność antybiotyków, pestycydów oraz metali ciężkich.
Źródła: terazgotuje.pl, EFSA, BfR, ResearchGate



