Kultowy deser z PRL-u. Każda babcia miała swój przepis na kremowe i chrupiące wnętrze
Większość Polaków pamięta z dzieciństwa, jak mamy czy babcie karciły, mówiąc: "nie jedz jeszcze, musi najpierw trochę zmięknąć". Pischinger, czyli słodki wafel przełożony kremem, to jeden z kultowych deserów PRL-u. Robiony bez pieczenia, z prostych składników, był domowym rarytasem. Każda gospodyni miała na niego nieco inny sposób.
Pischinger to deser, który kojarzy się z PRL-em. Przetrwał próbę czasu i wciąż cieszy się popularnością. Prosty, tani i bez pieczenia, idealnie wpisywał się w realia kuchni sprzed lat. Przygotowany na bazie wafli i domowego kremu, pojawiał się na święta, imieniny i rodzinne niedziele. Dziś wraca w nieco odświeżonej formie, ale nadal smakuje tak dobrze, jak w dzieciństwie.
Pischinger to deser składający się z kilku warstw suchych wafli przekładanych kremem i obciążonych na kilka godzin, aby całość zmiękła i dała się kroić w równe kawałki. Klasyczna wersja z PRL-u bazuje na kakaowym lub czekoladowym kremie z masła, mleka w proszku albo kaszy manny. Choć dziś brzmi skromnie, w dawnych czasach był to prawdziwy hit wśród domowych słodyczy. Nie wymagał pieczenia ani trudno dostępnych składników.
Nazwa deseru pochodzi od wiedeńskiej firmy Oskara Pischingera, która już na przełomie XIX i XX wieku produkowała torciki z przekładanych wafli. Do Polski przepis trafił jeszcze przed wojną (w 1923 roku Pischinger założył w Krakowie - najważniejszym ośrodku Zachodniej Galicji - fabrykę tortów i cukierków), ale to właśnie w PRL-u deser zrobił zawrotną karierę. Wówczas często używano spolszczonych nazw, m.in. piszinger, piszynger lub piszyngier. Niemal każdy dom miał własną wersję tego deseru.
Wafle były łatwo dostępne i tanie, a krem można było przygotować z tego, co akurat znalazło się w kuchni. Najczęściej pojawiały się wersje z kremem kakaowym lub śmietankowym. Pischinger odgrywał rolę ciasta na specjalne okazje, ale też słodkiej przekąski do popołudniowej kawy. Jego popularność wynikała z prostoty przyrządzenia i możliwości dostosowania pod gusty domowników.
Krem to serce pischingera i główny element decydujący o jego smaku. W czasach PRL-u najczęściej przyrządzano krem kakaowy na maśle z dodatkiem cukru i mleka w proszku albo kaszy manny. Taki krem był sycący, intensywny i dobrze zmiękczał wafle. Popularny był też wariant czekoladowy, robiony z tabliczki czekolady (czy raczej wyrobu czekoladopodobnego) rozpuszczonej z masłem - luksusowy rarytas, na który nie każdy mógł sobie pozwolić.
Równie klasyczny jest krem śmietankowy, jasny, delikatny, czasem aromatyzowany wanilią lub rumem. W wielu domach pojawiał się krem kajmakowy, szczególnie gdy dostępna była masa krówkowa lub domowy kajmak z gotowanego mleka skondensowanego.
Z czasem repertuar kremów znacznie się poszerzył. Dziś do pischingera chętnie używa się kremów orzechowych i migdałowych. Popularność zyskały też kremy kokosowe, kawowe, karmelowe, a nawet cytrynowe, które przełamują słodycz wafli. Wersje owocowe, np. truskawkowe czy malinowe, często powstają na bazie masła i konfitury lub galaretki, co daje ciekawy kontrast smaków.
Zupełnie nowoczesne przepisy sięgają jeszcze po krem pistacjowy, rozpuszczoną czekoladę ruby (różową) czy delikatne mascarpone. Choć te warianty odbiegają od klasyki PRL-u, pokazują, jak uniwersalny jest deser. Pischinger dobrze znosi kulinarne eksperymenty, a jednocześnie pozwala wrócić do prostych i sprawdzonych smaków sprzed lat.
Domowy pischinger w babcinej wersji to deser tworzony z cierpliwością i dbałością o precyzję. Choć często liczyła się praktyka, czyli odmierzanie składników "na oko" (a nie dokładna gramatura), desery i tak zawsze wychodziły świetnie. Pischinger miał być sycący, słodki i na tyle miękki, żeby dało się go łatwo pokroić (zazwyczaj po kilku godzinach leżakowania). Poniższy przepis nawiązuje do tradycyjnej receptury z PRL-u.
Pischinger - przepis babci
Składniki:
- opakowanie okrągłych wafli,
- kostka masła 82%,
- szklanka cukru,
- 5 łyżek wody,
- 5 łyżek kakao gorzkiego,
- szklanka drobnego mleka w proszku.
Sposób wykonania:
1. Do garnka włóż masło, cukier, wodę i kakao. Rozpuszczaj, grzejąc na małej mocy palnika i ciągle mieszając. Cukier powinien się rozpuścić, a składniki połączyć ze sobą. Odstaw aksamitną masę, żeby przestygła.
2. Po ok. 15 minutach dodaj do masy mleko w proszku (cały czas mieszaj zawartość trzepaczką). Uważaj, żeby nie powstały grudki.
3. Wyjmij pierwszego wafla i ułóż na talerzu lub paterze. Rozsmaruj na nim ostrożnie (nożem lub łyżką) wystudzoną masę. Zrób to dość cienko i koniecznie równomiernie (zostaw też ok. pół centymetra marginesów od brzegu, aby masa się nie wylała). Dociśnij kolejny wafel i ponownie przełóż kremem. Układaj kolejne warstwy, aż do ostatniego wafla (na górze nie rozprowadzaj kremu).
4. Przykryj wierzchni wafel papierem do pieczenia i obciąż - grubą książką lub deską do krojenia. Najlepiej trzymaj takie obciążenie na deserze przez 3-4 godziny, aby wszystko dobrze się skleiło.
5. Pischinger powinien w tym czasie również nieco zmięknąć. Pokrój go następnie w niewielkie trójkąty, romby lub kwadraty.
Pischinger to prosty deser, który jednocześnie przywołuje przyjemne wspomnienia z dzieciństwa i doskonale odnajduje się we współczesnej kuchni. Można go przygotować szybko, bez pieczenia i z łatwo dostępnych składników. Świetnie sprawdzi się w karnawale, na rodzinne spotkania i jako słodka przekąska do kawy w weekend.
Źródło: terazgotuje.pl, malopolskatogo.pl
Zobacz też:
Kotlety ziemniaczane z pysznymi dodatkami. Kartoflaczki to obiadowy hit dla całej rodziny
Taki kotlet na niedzielny obiad to uczta. Schab i karkówka mogą się daleko schować
Bardzo czekoladowy deser, który nie idzie w boczki. Rozpływa się ustach, a w środku ma niespodziankę